mało romantyczne czasy i letnie festiwale

Latem słucham więcej popowej muzyki, szukając luzu i tanecznych rytmów. Wiadomo, że taki rodzaj  muzyki ma łatwo wpadać w ucho, ma być prosty i przyjemny jak słoneczny, letni dzień. Ostatecznie wsłuchując się z teksty zastanawiam się często (bardzo często) o co tam właściwie chodzi.
Najczęściej słychać, że tekst pisany jest pod muzykę, tak aby zwyczajnie pasował, często bez ładu i składu, a nie po to, aby miał sens i głębsze (albo jakieś) przesłanie, mówił o czymś. Takie zdarzają się coraz rzadziej. Brakuje dobrych, polskich tekstów.
Ostatnio miałam okazje zobaczyć festiwal, na którym zestawione zostały piosenki stare i nowe. Nowe wypadły blado, publiczność ich nie kojarzyła, mimo że były to utwory puszczane w stacjach komercyjnych nawet sprzed rokiem. Natomiast starsze, mimo upływu lat zachwycały tekstem (chociażby o pogodzie) oraz melodyjnością. Więc co czeka festiwale za kilkanaście lat, skoro teraz brakuje dobrej muzyki popularnej, czy wciąż będziemy wracać do utworów z ubiegłego wieku, gdzie kunsztem literackim zachwycała i zachwyca Osiecka, Młynarski a później Cygan. Obecni tekściarze nie piszą dla szerokiej publiczności.
Wierzę jednak w powrót romantyzmu, ponieważ nieznośna prymitywność obecnych czasów przenikająca wszystkie sfery życia, kiedyś musi mieć swój kres. Mam świadomość, że to się teraz nie sprzedaje, że musi trafić do szerokiej, niewymagającej publiczności, ale czy wszystko musi być na sprzedaż, także nasze gusta, czy wszystko musi być pozbawione jakości, byle było łatwe, proste i przyjemne? Wierzę, że może być też dobre, piękne i wartościowe. Tego po prostu chce się słuchać.

 

Na dowód, że nie wszystko jeszcze stracone i są perełki
LemOn – Myśl link
Sylwia Grzeszczak – Imię trawy link

jak było dawniej
Edyta Górniak – Jestem kobietą link
Seweryn Krajewski – Kiedy mnie już nie będzie link